Metro

Często jeździła nocą metrem. Niespecjalnie za tym przepadała, ale pracując za barem, musiała przyzwyczaić się do tego, że późno się z takiej pracy wraca. Była sama w przedziale, był chłodny wieczór. Na jakimś przystanku wsiadł przystojny brunet. Spojrzał na nią i uśmiechnął się. Ona odwzajemniła uśmiech, kokieteryjnie unosząc prawą brew. Podszedł i bez słowa ją pocałował. Zaczęli się rozbierać i napawać urodą swoich ciał. Fizycznie wyglądali jakby byli dla siebie stworzeni. Jak skończyli się kochać, on wysiadł na następnym przystanku. Nawet nie zdążyła zapytać się go o imię. A szkoda. Bardzo szkoda.